Szybko zrobiłem się starym…

Szybko zrobiłem się starym dziadem. Mam teraz do dyspozycji gamingową maszynę i… nie mam w co zagrać. Jak z pełną lodówką gdzie nie ma co zjeść. Trochę też jakby mi się nie chce. Odpaliłem sobie parę starszych gier i pograłem w nie trochę, ale niezbyt ciągnie mnie do nowych i nie dają mi tyle funu co te stare gry, które wiele razy przeszedłem.

Wiem dlaczego wole stare gry – mi fun daje nostalgia. Grając w stare (a przynajmniej starsze) gry przypomina mi się ten sielankowy okres dzieciństwa. Mogę sobie przypomnieć i mieć namiastkę tego uczucia braku zobowiązań i obowiązków. Przypomnieć jak mnie to niesamowicie wtedy wciągało, że mogłem spędzić przed komputerem parę godzin jak nie więcej i bez przerwy naparzać. Nowa gra nie będzie dla mnie tak dobra jak te stare, bo właśnie żadna nie da mi uczucia nostalgii, tego powrotu do dzieciństwa. Wyjątkiem mogą być dobre remastery i remake.

Teraz pogram godzinkę i już mi się nie chce. Nowe gry czasami wydają się dla mnie jakby nadmiernie wymagające – muszę się uczyć mechaniki itd., podczas gdy ja po prostu chciałbym się zrelaksować, wyłączyć umysłowo po pracy umysłowej.

Czuje się troche jak mój stary, albo jak małpa nosacz – kwii kiedyś to było. Albo to trzeba na spokojnie. Morał jest taki, że jak teraz jesteś młodą osobą, albo coś po prostu daje Ci przyjemność, to sobie nie odmawiaj (ale też w granicach pewnego rozsądku) – jeszcze chwila i to co daje Ci radość, za chwile zwyczajnie może przestać. Te uczucie może nigdy już nie powrócić. Ale pojawią się inne rzeczy, które dadzą radość…

#nostalgia #gry #zalesie